|
Blog > Komentarze do wpisu
Domino - poskromienie złośnika :)
Na szczęście wyzdrowiał. Stracił "tylko" ogonek. Zamierzano wypuścić go w miejscu, gdzie dotąd mieszkał - był zupełnie dziki i wyraźnie nieszczęśliwy z powodu przymusowej opieki, jaką go otoczono. Niestety dotychczasowi opiekunowie nie zdecydowali się na jego odbiór - bali się, że wykastrowany już sobie nie poradzi. Trafił do kociarni. Tu zaskoczył wszystkich po raz drugi... W dużej grupie innych kotów poczuł się znów jak u siebie, odżył, odzyskał humor.
Taki opis znajdziemy na stronie azylu. .......... Od jakiegoś czasu Domino mieszka w domu wolontariuszki. Wymusił to stan jego zdrowia: pobrano zeskrobiny ze skóry, próbki z uszu, zrobiono badania krwi (wyniki prawidłowe). Zmieniono też dietę na odpowiednią dla alergików i kocina dochodzi pomału do formy. Jak mówi wolontariuszka, u której przebywa Domiś: ... był kiedyś na kociarni pewien złośnik, obrażony na cały świat, a teraz w domu jest spokojnym, grzecznym, lubiącym pieszczochy kotem.
Na powyższej fotce tłumaczy Juniorowi, że szanującemu się domowemu kocurowi ogon jakoś specjalnie potrzebny nie jest ;)
piątek, 26 czerwca 2009, ewko77
TrackBack
|
|