
nie jest typowym dzikusem. To po prostu kot, który od urodzenia był kotem wolno żyjącym. Trafił do azylu 6 lipca 2009. Obecnie ma 3 lata, co z dokładnością możemy stwierdzić, bo wraz ze swoją matką żył na podwórku pewnej posesji w Bytomiu doglądany przez wolontariuszkę CK. Byłby tam do dziś, gdyby nie nowi sąsiedzi, którzy się tam sprowadzili. Kocurek był już wykastrowany, miejsce karmienia było zadbane, czasem jednak sam widok kota potrafi przeszkadzać... Po serii awantur i pism z pogróżkami, nawet od zarządcy tegoż budynku, koty – dla ich bezpieczeństwa - zostały stamtąd zabrane.
Przebywając na podwórku, Kwaśniewski bez problemów podchodził do ludzi, przychodził punktualnie na karmienie, potrafił nawet czekać w bramie, jeśli karmicielka się spóźniała.
Koty codziennie dostawały surowe mięsko, które uwielbiały i zawsze miały w miseczce suchą karmę. Wyglądały dorodnie, miały błyszczącą sierść. Niestety pobyt w azylu nie wpływa na nie dobrze. Mięsko przy takiej grupie kotów jest tylko od czasu do czasu, a do miski trzeba podejść, bo trudno ganiać za Kwaśniewskim po całym wybiegu, gdzie zwykle przebywa. Te dwa koty zawsze były panami na swoich włościach, tu ich rola diametralnie się zmieniła.
Jest wykastrowany, zaszczepiony i odrobaczony.
Wolontariusz o kocurku (5 września)
kontakt:
Stowarzyszenie Przyjaciół Bezpańskich Zwierząt
"Cichy Kąt"
ul. Wiśniowa 35, 42-600 Tarnowskie Góry, Opatowice
Telefony kontaktowe :
602 680 250 lub 795 138 858
Adresy mailowe:
azyl.ck@gmail.com lub azyl@schronisko.net
edit - słowa jednej z wolontariuszek:
Kwaśniewski już niestety zdziczał w azylu. Od początku nie potrafił znaleźć sie w nowej sytuacji. Za dużo kotów. Do tej pory był panem na swoim podwórku. Zanim trafił do klatki na leczenie lamblii, schował się pod paletą, na której stoi budka na wybiegu. Nawet budka nie była dostatecznym schronieniem. Jeszcze niedawno to był kot, który przychodził i z wdzięcznością dawał się głaskać, ocierał się o nogi, jak dawałam mu jedzonko. Zastanawiam się, czy ma sens trzymanie go w azylu. Może powinnam mu zwrócić to podwórko, na którym tak go ludzie nie chcieli...