
Jako żyjący wolno kociak szukała schronienia w murach wyburzanego przy użyciu ciężkiego sprzętu budynku. Ten, oględnie mówiąc, niefortunny wybór miejsca zamieszkania sprawił, że zdecydowano się na jej złapanie.
Imię zawdzięcza kolorowi swojego futerka: przypomina nieco dalmatyńczyka. Do CK trafiła 13 września 2008 roku.
Świetnie dogaduje się z innymi kotami, bardzo przeżywa rozstania z mruczącymi pobratymcami, którzy odchodzą do swoich stałych domów. Psy i króliki również nie stanowią dla niej żadnego problemu.

Relacje z człowiekiem nie układają się już tak bezproblemowo. Dalma jest kotem, który nie może się zdecydować, czy lepiej być barankującym miziakiem, czy może nieufnym dzikuskiem, któremu człowiek potrzebny … no właśnie, nie do końca wiadomo, po co.
Panicznie boi się nowych osób, czasem przerażają ją … meble. Ucieka przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Sypia najchętniej w ciemnych i mało dostępnych miejscach. Człowieka trzyma na dystans, jednak jeśli uzna, że ten zachowuje się poprawnie (czyli zamiera w bezruchu ) , potrafi wskoczyć na kolana, tulić się, barankowa i mruczeć. Ruch powoduje, że Dalma ucieka. Boi się brania na ręce i głaskania z zaskoczenia.
Ostatnimi czasy wydaje się nieco bardziej śmiała niż dotąd: nie przesiaduje już pod meblami, czasem nawet nie ucieka na widok gości, a nawet przechadza się po pokoju w czasie ich obecności.
Jest niemożliwym żarłokiem - zjada wszystko i w każdych ilościach. Jedzenie nieschowane to jedzenie bezpańskie, którym należy sie zająć. Nawet, jeśli to zupa pomidorowa.
Koteczka ma za sobą nieudaną adopcję: bardzo przeżyła zmianę miejsca – nie chciała jeść, nie chodziła do kuwety, siedziała za szafą i płakała. Po powrocie do domu wolontariusza umyła się, obeszła stare kąty, tuliła się, mruczała…
Nadal czeka na swojego człowieka: cierpliwego i wyrozumiałego, który musi liczyć się z tym, że być może nigdy nie stanie się szczęśliwym posiadaczem kociej przylepki.
Dalma ma nieco ponad rok. Jest wykastrowana, odrobaczona i zaszczepiona.


