|
Blog > Komentarze do wpisu
Pingwinek Piniem zwanycyt. za stroną azylu: 15 grudnia pod opiekę Stowarzyszenia trafił Pingwinek, mały śliczny czarno-biały kociak. Kocurek stracił w ciągu paru dni całą swoją rodzinę - najpierw w nieznanych okolicznościach zniknęła kocia mama, później rodzeństwo Pingwinka. Maluszek był przestraszony i osamotniony... Po zabraniu do mieszkania okazało się, że z Pingwinka jest bardzo nieśmiały, ale wyjątkowo kochany chłopak, który walkę z piwnicznym zimnem odreagowuje, poszukując najcieplejszych miejsc. Jego ulubionym miejscem drzemek okazała się budka, do której wolontariuszka wkładała termoforek. - - - - - W nowym DT kocurek zamieszkał pod wanną. Schronienie opuszczał tylko po to, by skorzystać z kuwety i sprawdzić, czym napełniono miseczki. ![]() Maluch robi postępy, moze nie jakieś spektakularne, ale zawsze: wybiega na pokoje, zaczepia rezydenta. Spłoszony szuka schronienia w łazience, ale! - drzwi do łazienki MUSZĄ być otwarte. I nieistotne, czy kot chowa się w kuwecie, czy pod wanną. Reguła otwartych drzwi obowiązuje, inaczej należy liczyć się z wyśpiewaną pełną piersią litanią skarg i zażaleń na karygodne traktowanie pożądnych, spłoszonych, doświadczonych przez życie sierot! O!
W poprzednim domu tymczasowym kociak lubił obserwować świat z góry, kiedy noszono go na rękach. Nie protestował. Trzeba było tylko pamiętać, by nie wykonywać przy nim raptownych ruchów.
Przed paroma dniami Pingwin dokonał wielkiego odkrycia: poznał mianowicie nieocenione o tej porze roku walory kaloryferowego hamaka. Poza tym biega dość wyluzowany po mieszkaniu, ociera się i wdzięczy do rezydenta. Konsekwentnie obawia siewszelkich wykonywanych przez wolontariuszkę ruchów. W związkuz powyższym ta ćwiczy się w życiu na bezdechu ;)
Z pamiętnika wolontariusza:
22 stycznia:
Ostatnie osiągnięcia Pinia:
- zabawa myszka i piłeczkami - powskakiwanie na wszystkie meble - spanie nocne w mojej pościeli - jedzenie z ręki - gonitwy z Chochlikiem Oczywiście zasada mojego bezruchu nadal obowiązuje. Jedzenie z ręki wyglądało następująco: Podetknęłam palec ze śmietanką pod pysio, a kotecek próbował tworzyć jedność ze ścianą. Polizał bo jednak to dobre jest. Ja go pogłaskałam, a on swoim wyrazem pyszczku mówił: ło matko dotyka mnie, nie mam jak się inaczej ukryć, rozpłynąć w powietrzu, próbuję się rozpłaszczyć na ścianie, a ona mnie nadal widzi. Drugi liz podałam na paluszku i widzę, że Pini troszkę powietrza wypuścił, zlizał no więc głaszczę ponownie, a jego wyraz pyszczka mówi: ło matko głaszcze mnie, ale dała śmietanki polizać to może przyjmę to na męską klatę i pozwolę jej, ale będę czujny, zwarty i gotowy aby zjednoczyć się ze ścianą. Kolejne dwa lizy i głaski wyglądały podobnie. Kolejna sesja terapeutyczna dzisiaj. 23 stycznia
Donoszę, że Pini dzisiaj podszedł do mnie jak siedziałam na wersalce z laptopem na kolanach. Podszedł nawet trzy razy!!
Ba nawet, przeszedł przez moje nogi!! Dawno tak długo nie wstrzymywałam oddechu :D kontakt:
Telefony: 795 138 858 ; 609 834 036 Adresy mailowe: fundacja.miaukot@gmail.com miaukotfundacja@gmail.com poniedziałek, 25 stycznia 2010, ewko77
TrackBack
|
|