Blog Fundacji Miaukot: koty szukają domu. Telefony: 606 690 222 lub 609 834 036 mail: fundacja.miaukot@gmail.com

Aktualności

sobota, 09 kwietnia 2016

Właśnie pokrzaczyły mi się w ustawieniach LINKI z KATEGORIAMI i usunęłam chyba polowę wpisów na blogu... Wszystko, co było w tych kategoriach... 

Tu pada seria bluzgów, której Państwu zaoszczędzę... 

Chciałam pousuwać to, co niaktualne, bo blogaś zaniedany mocno... Robota kilku lat poszła się tego...

Historię dziewięciu kotów pani Fredzi opisywałam tu. Pozostały dwie koteczki: Fatma - z podejrzeniem padaczki i Firuze - dzikuska. 

Minął miesiąc: Fatma ani razu nie miała ataku padaczki, a po tym, co przeszła, miała do tego pełne prawo. W DT okazało się, że Fatma jest kotka łagodnai cierpliwą,  "Kocha wszystkich! Inne koty, psy, uwielbia ludzi".

 

 
Firuze jest nieśmiałkiem, który potrzebuj czasu. Kiedy go dostanie, odwdziecza się mruczeniem. Nie boi siedotyku -  głaskanie jest cool :)  W grupie kotów, wśród których przebywa, jest nieco zagubiona: to delikatna kotka, która nie zawalczy o swoje, nie zdobędzie przebojem miejsca przy korytku. Trzeba dopilnować, by zjadła. 

12985516_1046670375394909_7425305485726358057_n

 

Obie dziewczyny czekają na swoje domy pod opieką MiauKota. Można też zostać opiekunem wirtualnym albo wspomóc zwierzaki w inny sposób. 

czwartek, 10 marca 2016

Przeklejam z walla Miaukota:

7 marca

To co się ostatnio dzieje przeraża nas i zasmuca. Bardzo byśmy chcieli pomóc tym wszystkim zwierzakom, ale nasze skromne możliwości są bardzo ograniczone. I finansowo, i technicznie nie jesteśmy w stanie objąć opieką kolejnych zwierząt :(
Z interwencji, po umierającej opiekunce, z 9 kotów, zostały pod naszą opieką 3, które szukają domów stałych. Wczorajsza koteczka z autostrady, która przebywa w szpitaliku i teraz kolejna prośba o pomoc dla 6 kotów :(

Sześć kotów z Koszęcina, którymi do tej pory zajmowała się starsza Pani - przyszły do niej dwa i zostały. Koty nie były domowe, ale karmione trzy razy dziennie.
Tak było przez kilka lat.
W ubiegłym roku Pani zachorowała a koty się rozmnożyły. Sąsiedzi proszeni o znalezienie domu dla maluchów sprawę zostawili. Nikt się małymi puchatymi kulkami nie chciał zająć.
Sytuacja pogarsza się, bo kobieta o złotym sercu, która znajdy karmiła, już nie wstaje z łóżka.
Osoba która się nią zajmuje i na jej polecenie karmi koty poprosiła o pomoc w złapaniu, sterylizacji i rozdaniu kotków, bo gdy starsza Pani odejdzie, kotki zostaną same - bez domu i jedzenia :(
Jeden z gromady odszedł niedawno (nie wiadomo, co się stało). Reszta wydaje się zdrowa.
Kotki są śliczne, puszyste, grubiutkie. Mają nietypowe oczy i cudne futra.
Na chwilę obecną koty zostały złapane i czekają na zabieg kastracji/sterylizacji. Są przestraszone i nie szukają kontaktu z człowiekiem. Oprócz jednego, biało-rudego, który okazał się wielkim przytulakiem. Być może kiedy opadnie stres, wszystkie okażą się kontaktowe tylko czasu potrzebują. Tego na chwilę obecną nie wiemy. Nie są agresywne, dają się głaskać, ale nie wychodzą ze swoich budek. Wiemy, że do starszej Pani same przychodziły na głaski. Trudno nam na chwilę obecną coś więcej powiedzieć o ich zachowaniu.

Na znalezienie domu dla nich mamy bardzo mało czasu Emotikon frown Po zabiegach mają kilka dni zapewnionych w szpitaliku i będą musiały zostać wypuszczone na wolność.
Może ktoś z Was chciałby dać szansę tym kotom na bezpieczny, kochający dom?

10348667_956974241022666_7266757119974692382_o

12828442_957553287631428_5382578620398039657_o

12814751_956974197689337_5714776970059548099_n

12790842_956974261022664_4820069350336334591_n

12321675_956974314355992_4673835009099445585_n

12795218_956974194356004_7607325810635135693_o

10 marca

Ta trójka jest już po zabiegach kastracji.

12802903_958507034202720_3401446653292672463_n

12814800_958507067536050_7037289284778022932_n

1915050_958507090869381_3266946000195454614_n

W sobotę musimy je zabrać ze szpitalika. Niestety nie mamy gdzie. Jeśli nie znajdzie się nikt, kto chciałby dać im bezpieczny dom, będą musiały wrócić na "swoje" podwórko.
Osoba, która się nimi opiekował sama nie jest już w stanie tego robić. Musi prosić innych, aby karmili, koty a nie zawsze są chętni :( Jest świadoma swojego stanu, dlatego tak bardzo chciałaby, aby koty znalazły kochających ludzi.
Jest to ostatni moment, aby pomóc tym kotom i ich opiekunce :(
Bardzo prosimy udostępniajcie, może ktoś wypatrzy swoje kocie szczęście...

 

KONTAKT

Adres do korespondencji:

Plac Gen. Sikorskiego 2/2

41-902 Bytom

 Telefony:

 606 690 222 lub 609 834 036

 E-mail: fundacja.miaukot@gmail.com

 FB: http://www.facebook.com/MiauKot

 

edycja: Koty w DT.

sobota, 05 marca 2016

Pilnie potrzebny jest dom stały lub tymczasowy dla tej koteczki. Kotkę znalazła na swoim podwórku 86 letnia kobieta. Mimo, że sama ledwo sobie radzi przygarnąła ją pod swój dach, bo wtedy był jeszcze duży mróz. Teraz chce ją wynieść na działki, bo zdaje sobie sprawę, że nie da rady się nią opiekować. Zgodziła się ją jeszcze chwilę zatrzymać, ale nie wiemy kiedy zadecyduje inaczej. Dlatego sprawa jest pilna. My niestety nie możemy powiększać naszego dobrostanu kotów, bo nadal jest ich u nas za dużo. Pozostaje schronisko, a tam dorosła bura kotka bez ogłoszeń i "reklamy" ma nikłe szanse na adopcję.

Bardzo prosimy o pomoc.

12745822_948893278497429_7852424686814606050_n

150870_948893298497427_4576466619781125652_n

12742563_948893221830768_8119781140329618896_n

Te paputki! <3

Bardzo proszę o udostępnianie apelu... 

KONTAKT

Adres do korespondencji:

Plac Gen. Sikorskiego 2/2

41-902 Bytom

 

Telefony:

 606 690 222 lub 609 834 036

 E-mail: fundacja.miaukot@gmail.com

 FB: http://www.facebook.com/MiauKot

środa, 02 marca 2016

Cytuję apel wolontariuszy MiauKota [tu strona wydarzenia na FB]:

Niekiedy są sytuacje, z którymi nie wiemy, co zrobić. W ub. tygodniu zgłoszono się do nas po pomoc w zakresie kastracji kotów znajdujących się na ogródkach działkowych. Okazało się, że nie są to koty mieszkające na ogródkach działkowych, a koty, które mają swoich ludzi mieszkających......w altance. Może tez nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze koty również mieszkają w tej altance i nie są wypuszczane na ogródki.

Cała rodzina, czyli opiekun, jego żona, 10 kotów i 3 psy mieszkały do ubiegłego roku w mieszkaniu. Koty były niewychodzące. Opiekun bardzo o to dba, bo boi się, żeby nic im się nie przytrafiło złego. Jest to bardzo dobry człowiek, ale niestety kompletnie niezaradny życiowo. Pracuje dorywczo, jego żona również łapała się różnych dorywczych prac, ale w grudniu upadła i od tej pory ma problem z chodzeniem. Ludzie ci przeprowadzili się do altanki, bo w mieszkaniu w wyniku nie płacenia rachunków odcięto im prąd i gaz. W altance jest ciepło, jednak jest to bardzo małe pomieszczenie. Wiosną opiekun chce zrobić kotom wolierę na zewnątrz. Psy mają zrobiony boks, ale obecnie również przebywają w altance, żeby nie zmarzły.

Opisujemy to, żeby wytłumaczyć nasz problem polegający na tym, że z jednej strony życzyli byśmy sobie takich domów, gdzie zwierzaki są tak kochane i gdzie dba się o ich bezpieczeństwo, a z drugiej strony, tych ludzi kompletnie nie stać na utrzymanie tego dobrostanu i nie mają do tego warunków. Jak tu jednak odebrać im zwierzaki, jak oni je kochają i pewnie sami nie zjedzą, a kotom i psom dadzą. Zwierzaki są zapchlone, z pewnością również zarobaczone. Całe stado jest niekastrowane. Pan zamyka na noc kocury w zrobionym osiatkowanym pomieszczeniu, żeby nie pokryły kotki. 

Plan jest na razie taki. Kastrujemy całe stado, przy okazji musimy odpchlić zarówno zwierzaki jak i pomieszczenie w którym żyją. Wszystkie zwierzaki zostaną odrobaczone. Jedna kotka ma przewlekły koci katar. Musi dostać porządny stymulator odporności. Wszystkim kotom przydała by się lepsza karma. Psy również musimy wykastrować. Jeden pies ma uczulenie, grzbiet ma prawie łysy. Mamy nadzieję, że to tylko uczulenie na pchły i po odpchleniu przejdzie. Koty są osłabione przez zarobaczenie i pchły. Możliwe, że przed zabiegami trzeba będzie zrobić podstawowe badania, żeby któregoś nie dobić znieczuleniem. Plan mamy. Niemniej koszty z pewnością nas przerosną.

Po ostatniej akcji wyadoptowania kotów od Fredzi mamy jeszcze nie zapłaconą połowę rachunku. Zrealizowanie naszego planu ratowania tych zwierzaków wymaga środków.

Wczoraj zabraliśmy biało-rudego Maćka. Kot po kastracji będzie do adopcji. Więcej kotów raczej na razie dobrowolnie nie wyciągniemy. Nie sądzimy, żeby odebranie zwierzaków miało sens. Nie mamy dla nich miejsca, po odebraniu nasze koszty się przez to nie zmniejszą,a koty są z pewnością mało adopcyjne, ani rude, ani długowłose ;). Jednak kotka ma 18 lat. Uważamy, że lepiej pomóc zwierzakom i tym ludziom tam na miejscu, niż tworzyć nowy dramat zwierząt i ludzi. Wczoraj Pan płakał, jak braliśmy kocurka....

Maćka trzeba było zabrać, ponieważ pod opiekę Państwa trafił po smierci swojej opiekunki: był zestresowany sytuacją, reagował agresją na inne koty - wcześniej był jedynakiem. Po kastracji będzie do adopcji. To Maciek:

12794924_954207051299385_2491294239300239591_o
I kilka innych futrzaków:

12496335_954207024632721_938310654087834799_o

12794661_954207107966046_8450029343678752580_o

12771951_954206974632726_6641360216152557962_o

12819164_954206861299404_2335517657639712592_o

12496335_954206944632729_2258939142655336399_o

Bardzo proszę o udostępnianie apelu... 

DANE DO PRZELEWU
Fundacja Pomocy Zwierzętom MiauKot
Plac Gen. Sikorskiego 2/2 41-902 Bytom
nr konta:
ING Bank Śląski 86 1050 1621 1000 0090 7210 1638
płatności zagraniczne kod:
SWIFT:INGBPLPW IBAN: PL 86 1050 1621 1000 0090 7210 1638

niedziela, 28 lutego 2016

Jest szczęśliwe zakończenie historii opisanej w poprzednim wpisie: koty są bezpieczne. 6 trafiło do nowych domów, trzy do tymczasowych. Rozwój sytuacji można śledzić na wallu [przepraszam językowych purystów] wydarzenia. 

Dzisiejszy dzień zaczął się smutno i przygnębiająco. Odebranie kotów i widok umierającej opiekunki nie jest łatwy :(
Nie było to ani proste, ani przyjemne :(
A do tego niepewność czy osoby, które zadeklarowały pomoc, faktycznie się z wywiążą z obietnic.
Z domu Pani Fredzi zabrałyśmy dzisiaj 8 kotów. Wszystkie prosto pojechały do weta.
Tutaj wielki ukłon dla lekarzy z gabinetu Gabinet weterynaryjny lek.wet. Barbara Zacharewicz!
Za cierpliwość i profesjonalizm, bo 8 kotów do „przeglądu” to jest ciężka robota.
Rachunek wygląda tak:
Z wszystkich 9 kotów, 6 znalazło domy stałe, 3 trafiło do DT na obserwację.

Uff? 

Kotów osiem, bo Mała - czarna mikrokoteńka - pojechała do swojego nowego domu wcześniej. 

10660125_992112057515297_5277665406283527616_n

Dziękuję wszystkim, którzy udostępniali apel!

I jeszcze jedna prośba

Pilnie potrzebny jest dom stały lub tymczasowy dla tej koteczki. Kotkę znalazła na swoim podwórku 86 letnia kobieta. Mimo, że sama ledwo sobie radzi przygarnąła ją pod swój dach, bo wtedy był jeszcze duży mróz. Teraz chce ją wynieść na działki, bo zdaje sobie sprawę, że nie da rady się nią opiekować. Zgodziła się ją jeszcze chwilę zatrzymać, ale nie wiemy kiedy zadecyduje inaczej. Dlatego sprawa jest pilna. My niestety nie możemy powiększać naszego dobrostanu kotów, bo nadal jest ich u nas za dużo. Pozostaje schronisko, a tam dorosła bura kotka bez ogłoszeń i "reklamy" ma nikłe szanse na adopcję.

Bardzo prosimy o pomoc.

12745822_948893278497429_7852424686814606050_n

150870_948893298497427_4576466619781125652_n

12742563_948893221830768_8119781140329618896_n

Te paputki! <3

 

środa, 24 lutego 2016

Ze zwierzakami w zasadzie wszystko jest NA JUŻ, ale czasem to na JUŻ jest takie naprawdę... Na wczoraj... I tak jest w tym przypadku: koty są zabezpieczone w obecnym domu do NIEDZIELI 28 LUTEGO. Co potem? Nikt nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, chora swój stan skrzętnie ukrywała... 

Koci dom jakich wiele w Bytomiu. Pani Fredzia dokarmiała koty na podwórkach wiele lat. Przy tej okazji zawsze się znajdzie jakaś bieda, która sobie na wolności nie radzi. Tak uzbierała się gromadka rezydentów. Kotów, które niejedno przeszły, zanim trafiły pod jej dach. Fredzia, osoba starsza, ale na swój sposób dbająca o zdrowie, wegetarianka na dobrej drodze do weganizmu. Jednak to wszystko nie wystarczyło. Choroba zaatakowała bardzo mocno. Nie ma już nadziei. Ze szpitala wróciła do domu i na tym już chyba koniec. Jest na tak silnych środkach, że nie pamięta już imion kotów .....I tu pojawia się rodzina. Koty muszą jak najszybciej opuścić dom. Mamy czas do niedzieli. Wszystkie koty są czarno białe lub czarne. Jeden jest bury, ale jest tak wystraszony, że mało kiedy wychodzi z ukrycia w wersalce. Koty nie są młode , ale ich wiek będzie trudny do określenia. Nie wiemy też, gdzie są ich książeczki zdrowia.

Na bieżąco sytuację można śledzić tu i tu [dogomania]

12783603_950384888348268_2961566406276730177_o

12771760_950384651681625_6770230976507013800_o

12771912_950384788348278_7434065633769615319_o

10268665_950384845014939_4971104890016197368_n

12783816_950384535014970_8177939848229315863_o

12747528_950384745014949_447856818140844901_o

12719106_950384708348286_2837967222336930629_o

Bardzo proszę o udostęnianie prośby.

Rodzina w zasadzie nie współpracuje, koty są stłoczone w jednym pokoju, wolontariusze widziani niechetnie...

W MiauKocie gorący okres - wbrew temu, co za oknem: 

Fundacja zajmuje się przede wszystkim pracą w terenie: wyłapywaniem kotów wolno żyjacych, sterylizowaniem ich [licznik powoli dobija do 2 tysięcy], dokarmianiem, współpracą z karmicielami. Wyciach!anym kotom zwracana jest wolność. "Zrobione" podwórka są monitorowane. W wyniku tych obserwacji mamy, co następuje: 

[...] Tak właśnie nasza koleżanka "łapaczka" zauważyła, że jeden z kotów wykastrowanych w ub. roku bardzo zmarniał i z trudnością je karmę nawet mokrą. Nie było łatwo drugi raz kota złapać, bo to straszny dzikusek. Jednak się udało. W gabinecie wet. okazało się, że kot ma szczękę, policzki i praktycznie cały pychol w ropniach. Nie wiem co go spotkało. Czy to walka z innym kocurem, czy może pies go dorwał. To już nie istotne. Trzeba było kotu pomóc.
Udało się wszystko oczyścić i pozszywać. Wyglądało strasznie, ale kot był tak wygłodniały, że szybko zaczął samodzielnie jeść. Całe szczęście, bo nie nadawał się do obsługi ;(. Kot został zaopatrzony w długo działający antybiotyk i po tygodniu pobytu w lecznicy poczuł się na tyle dobrze, że można było zwrócić mu wolność. Bał się bardzo kontaktu z człowiekiem i trzymanie go w klatce mijało się z celem.
Po kocie został nam oczywiście rachunek do zapłacenia - 220 zł. Ratujemy się jak możemy, żeby opłacić nasze rachunki, ale okres zimowy jest ciężki. Oprócz podstawowych wydatków na utrzymanie kotów dochodzi koszt ogrzewania. Takie sytuację zawsze są niezaplanowane. Dlatego bardzo prosimy o pomoc w spłacie tego rachunku.


Nasze konto : Fundacja Pomocy Zwierzętom MiauKot
Plac Gen. Sikorskiego 2/2 41-902 Bytom
nr konta:
ING Bank Śląski 86 1050 1621 1000 0090 7210 1638
płatności zagraniczne kod:
SWIFT:INGBPLPW IBAN: PL 86 1050 1621 1000 0090 7210 1638

I rzeczony kocurasek:

12744529_950399961680094_1232067814090091606_n

12748147_950400025013421_4777171966646898710_o

Gdyby ktoś z Czytelników mógł wesprzeć fundację finansowo - namiary wyżej. Akcja ciachania bezdomnosci trwa nieustannie - 365 dni w roku [w tym 366 ;)] i generuje koszta - wyłapane koty poddawane są koniecznym zabiegom, nie tylko sterylizacji. Będę wdzięczna za udostępnianie wpisu i zaglądanie na profil MiauKota. 

niedziela, 07 lutego 2016
Szczytna akcja: ciachanie bezdomności liczone w ponad TYSIĄCU wysterylizowanych futer. By dobić do dwóch tysiaków [a potem lecieć dalej], potrzebne są jednakoż PLN-y...  1700 wysterylizowanych sierściów. Nawet nie przeliczam tego na liczbę maluchów, ktore nie zasilą szeregów kocich bid. 
Fundacja Miaukot nie jest może zbyt rozpoznawalna w mediach społecznościowych, ale dziewczyny walczą ostro w terenie. Może się przyłączycie? Zawsze można też dokonać wpłaty na konto fundacji albo wesprzeć w inny sposób [karma, żwirek, ciepłe słowo, udostepnianie miaukotków, 1%].
 
 
541438_399053000152232_2109281297_n
 
Przy okazji: wolontariusze zapraszają na obchody Dnia Kota do bytomskiej Herbaciarni - już 20 lutego
 

W tym dniu w herbaciarni wystawiamy kosz, do którego zbieramy karmę suchą, żwirki, puszki, kocyki, w tym roku również plastikowe nakrętki i przypominamy o corocznej możliwości przekazania 1% dla podopiecznych bytomskiej Fundacji MiauKot.

Dla tych, którzy będą zapełanić koszyk - przewidziane specjalne atrakcje :)  

oraz

  • darmowe porady weterynaryjne, których będzie udzielała Pani dr Barbara Zacharewicz z gabinetu weterynaryjnego Nefrovet z Chorzowa

 W tym dniu także w herbaciarni będziecie się mogli spotkać z wolontariuszami MiauKota, dowiedzieć się o warunkach adopcji oraz wolontariatu.

 
wtorek, 26 stycznia 2016

Kilka dni temu w innym miejscu zamieściłam poniższą notkę, dziś mogę odtrąbić sukces - kota korzysta z budki i to do tego stopnia, że od niedzielnego poranka jej nie widziałam. Chyba odsypia. 

Yes, yes, yes! - jak to onegdaj wykrzyczał pewen Kaźmierz. Wreszcie udało się zmontować schronienie dla podblokowej kotki - tej, która chadza ze mną po bułki, odprowadza na działkę i eskortuje psa w czasie spacerów.

W poprzednich latach jakoś sobie radziła, wchodząc do piwnicy przez rozbite okno sąsiadów. Kto czytał blog, może pamięta wzmianki o tym, jak to spędzałam upojne chwile na myciu piwnicznej podłogi, która to szmaty nie widziała chyba nigdy. Dokopałam się do samego betonu, o. I po jakichś trzech miesiącach walki z odorkiem kociego moczu i wynoszenia kocich kup [gdyż kłólewna odmawiała korzystania z kuwety - zimą, co nie przeszkodziło jej trafiać latem, kiedy w klatce kenellowej ustawionej w piwnicy dochodziła do siebie po sterylce] stwierdziłam, że never więcej. 

Zainspirowało mnie to rozwiazanie [nie znam źródła... nei zapisałam :(]:

 11800423_10152878598546150_4815790994925806348_n2

Wykorzystaliśmy zdobyczną [sąsiedzi robili remont kuchni] szafkę, w plecach której pojawił się otwór wejściowy [15x15 cm]. Szybę zastąpił fragment tryptyku, który daaawno temu wisiał nad moim łóżkiem ;) Między płytą a plecami szafki powstał "przedpokój". Muszę pomyśleć nad dociepleniem Hiltona [nazwa żywcem ściagnięta z wątku miaumowej czitki]. Na razie jest tam kartonowa kuweta wypelniona polarkowymi ścinkami. Zastanawiam się nad wstawieniem kartonu obabulanego styropianem na wzór domków dla kotów wolno żyjących [jak mi się nie podoba taki zapis... w tym znaczeniu wolnożyjący widzi mi się100 razy bardziej]. Kotulec lukał nieśmiało do środka. Czy skorzysta - nie wiem. Wstawiłam tackę Animondy na zachetę - akurat nie miałam żadnego cukierka, by położyć na poduszce obok ręcznika złożonego w łabądka ;) Do kwiaciarni po płatki róż czerwonych a pachnących takoż nie chciało mi się brykać. 

 

12507467_913962065319347_9140191851614948267_n

IMG_1648

IMG_1651

Lepiej, by tri raczyła korzystać z apartamentu. 6 godzin walki w piwnicy, godzina błądzenia po markecie w poszukiwaniu wszelkich przydasiów, które przydać by się mogły,  gile do pasa [ewidentnie nie wydalam oddechowo przy nagromadzonym kurzu], zakwasy od przytrzymywania różnych rzeczy, kpina z BHP - nie będę wdrażać nikogo w szczegóły ;) i totalnie zniszczona infrastruktura metropolii wzniesionej i zamieszkanej przez całe pokolenia pająków. Także, kocie, kolorowy zadek w troki i do szafki marsz!

IMG_1633

W teorii kot ma gdzie się schować, nie lata po piwnicach [czytaj: sąsiedzi nie skarżą się na pchły, kupy, kałuże, sierść i wychładzanie budynku], od zewnatrz nic nie rzuca się w oko. Jak będzie? Ano, się zobaczy. 

Kciukasy trzymta.

Aha, drzwiczki zostały wzmocnione o zamknięcie na metalowy skobelek  - nie ma opcji, by ktoś przedarł się do piwnicy. 

Dostaje ciepłą wodę, karmę, Hiltona, jest wyciachana - co wiecej mogę dla niej zrobić? Cholercia, mam słabość do tego kota. 

niedziela, 03 stycznia 2016

Nie znajduję odpowiedniego komentarza.
Niektórym przyszło zmagać się z tym, czego sama panicznie się boję: co będzie z moimi futrami, jeśli coś mi się stanie albo usłyszę, że czas pozałatwiać swoje sprawy w tym życiu, bo zegar przyspieszył... Jeśli ktoś może pomóc... 

"Minął kolejny rok. Pewnie wielu z Was zaczyna Nowy Rok od postanowień ja natomiast muszę zacząć apelem o pomoc.

Proszę Was O POMOC dla MNIE i jest to prawdopodobnie najtrudniejsze co w życiu przyszło mi zrobić.

Co tu dużo się rozwodzić - pod koniec listopada lekarze zdiagnozowali mi raka a w Wigilię usłyszałem niestety ostateczną diagnozę - nieoperacyjny rak przełyku i żołądka - niestety z przerzutami od szyi aż po nerki w IV stadium - paliatywnym. Rokowania są delikatnie mówiąc złe i mam mało czasu. Oczywiście trudno mi w to uwierzyć. Walczę, najlepsi lekarze i moi przyjaciele robią co mogą, mam nadzieję, liczę na cud, Boga, medycynę, mój silny organizm i wszystko co się da, ale przede wszystkim jestem realistą :)(przecież mnie znacie)

Póki czuję się jeszcze dobrze, muszę zapewnić moim ukochanym zwierzętom domy tymczasowe i jeśli przegram tę najtrudniejszą w życiu walkę - docelowe.

...I uwierzcie mi apel na FB i swoisty ekshibicjonizm to naprawdę ostateczność - wyraz desperacji i wyczerpania innych sposobów gdy osoby wydawałoby się bliskie zawiodły...

Kochani, te zwierzęta bardzo się w życiu nacierpiały nim trafiły do mnie i udało mi się je wyratować. Proszę pomóżie mi znaleźć im domy by schronisko było ostatecznością. Może sami się zdecydujecie?

Psy i koty żyjące razem buddyjscy pacyfiści :) - wszystkie zdrowe, wysterylizowane, socjalizowane i bardzo bardzo kochane. Młode i starsze którym też nie zostało wiele.
Więcej powiedzą zdjęcia a zainteresowanym chętnie wyślę pełne (niestety bardzo emocjonalne) opisy na maila. Oczywiście zapewniam conajmnie roczną wyprawkę i wszystko co tylko potrzeba.

milosz.czechowski@gmail.com

na zdjęciach suczka Lala ok. 9, suczka Mała lat ok.6, pies Nil lat 15, pies Psiak lat ok 6, kotki Mała Czarna, Kizia i Mizia."

Nie mam pojecia, co zrobiłabym w podobnej sytuacji. 

Profil autora apelu - tu zdjęcia zwierzaków.  

Jeśli cuda istnieją, to mam nadzieję, że wiedzą, gdzie się zdarzyć.

sobota, 02 stycznia 2016

W tym kraju bez wulgaryzmów się nie da. Po prostu. Tak dla zdrowotności jak się czasem  człek czego nie urrrwie... 

Wiemy już, że wg pana Terlikowskiego zwierzęta praw nie mają. Wiemy, że Puszcza Białowieska dąży do zagłady i jeśli ludzie "dobrej zmiany" nie pomogą, to kaplica [żeby obejrzeć tę pokornikową jakoby kaplicę, odsyłam do FB Adama Wajraka]... Teraz zdają się nadchodzić złote czasy dla myśliwych,

3494_987147088022943_7415976997720161412_n

a na dobitkę - i tu mi już opadło wszystko - termin ADOPCJA jest nieadekwatny i powinien być zamieniony na "nieodpłatne przekazanie". Ostatni pomysł został na szczęście spacyfikowany na miejscu.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30
| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
Adopcje starszych psów
Adoptuj MiauKotka
Akcje MiauKota
Jak pomóc miaukotkom?
Kontakt
Kumple Królika, tfu! MiauKota ;)
Mruczą w sieci
Podlinkownik Opiekuna
Sterylizacja
Walcz z bezdomnością
 MiauKot Liczniki odwiedzin Najlepsze Blogi pr pr