Blog Fundacji Miaukot: koty szukają domu. Telefony: 606 690 222 lub 609 834 036 mail: fundacja.miaukot@gmail.com

Ciekawostki

piątek, 29 lipca 2011

To akurat info niezwiązane nijak z fundacją. Taka moja refleksyja...

Malusi bajerek:

Jeden z modeli woreczków do pobierania moczu. Zrywa się papierek, przykleja gdzie trzeba i czeka.

Nobel dla tego, kto wymyśli koci odpowiednik.

Nagroda Darwina dla tego, kto spróbuje kotu pod ogonem zamontować ustrojstwo i przeżyje :d

piątek, 15 lipca 2011

Cytuję za Wikipedią:

Akustyczny kotek (ang. acoustic kitty) był kryptonimem niezwykłego projektu prowadzonego w latach 60. przez Centralną Agencję Wywiadowczą Stanów Zjednoczonych. Jego celem było zbadanie przydatności kota domowego jako narzędzia podsłuchowego w misjach wywiadowczych.

W ramach projektu, dokonano próby implantacji w ciele zwierzęcia mikrofonu i źródła zasilania oraz umieszczenia anteny w ogonie kota. Całkowite koszty operacji chirurgicznych oraz treningu zwierzęcia zostały oszacowane przez niezależne źródła na ok. 10 milionów funtów brytyjskich.

Pierwszą misją akustycznego kota była retransmisja rozmowy, która miała odbyć się podczas spotkania dwóch mężczyzn przed ambasadą Związku Radzieckiego na Wisconsin Avenue w Waszyngtonie. Wypuszczony w tym celu w pobliżu kot został jednak bardzo szybko potrącony przez taksówkę i zabity.

Po tym incydencie projekt został wstrzymany.

Bez komentarza...

piątek, 17 grudnia 2010
piątek, 02 kwietnia 2010

Dlaczego kochamy koty? Pewnie każdy z nas wymieni coś innego, nawet nie będę próbowała zgadywać. Nie pamiętam już, w jaki sposób trafiłam na poniższe filmiki, nie w tym zreszta rzecz.

Piękna i gracji można kotom z pewnością zazdrościć ; )

 

 

 

 

*Absolutnie nie popieram karmienia kotów karmą przygotowywaną przez pewna firmę, niemniej przyznać muszę , że firma owa wie, jak trafiać do klienta.

wtorek, 23 lutego 2010

czyli wpis z serii: czego to ludzie nie wymyślą, ściemniając, że chodzi o wygodę kota ;)

Zdjątko zaczerpnięto z tej strony.
A skrzydełka albo napęd odrzutowy gdzie?

:D

Kuweta Bionaire Odor Grabber oczyszcza powietrze za pomocą wbudowanego, cichego, elektronicznego oczyszczacza powietrza korzystającego z zaawansowanej filtracji, która nie płoszy kota podczas cyrkulacji powietrza. Pierwszy etap filtracji służy do usuwania z powietrza szkodliwych substancji, które mogą wywoływać reakcje alergiczne, takich jak kurz oraz pył ze żwirku, łupież i sierść zwierzęcą, podczas gdy filtr węglowy z dodatkiem zeolitu redukuje silny zapach amoniaku. Ta opatentowana technologia pozwala na usunięcie nawet do 99% nieprzyjemnych zapachów z otoczenia kuwety.

Tak zaawansowana technologicznie kuweta oferuje ponadto wszystkie udogodnienia, jakie powinna posiadać funkcjonalna kuweta. Należą do nich:
- uchylana góra - cała kopułka zamontowana została tak, aby można było ją otworzyć jednym prostym ruchem, przy czym nie zajmuje ona dodatkowego miejsca gdyż chowa się do wnętrza kuwety i w żaden sposób nie przeszkadza w codziennym czyszczeniu kuwety.
- zintegrowany pojemnik na łopatkę - dzięki czemu jest ona zawsze pod ręką, a po oczyszczeniu kuwety, żwirek, który odpada z łopatki ląduje z powrotem w kuwecie, dzięki czemu ogranicza śmiecenie w otoczeniu kuwety. W komplecie z kuwetą otrzymujemy łopatkę gratis.
- elektroniczny wskaźnik poinformuje nas o konieczności zmiany filtra, dzięki czemu nasza kuweta zawsze będzie wykorzystywała 100% swoich możliwości.
- włącznik i wyłącznik - aby można było kuwetę wyłączyć np: na noc, bez konieczności sięgania do gniazdka.

sobota, 19 grudnia 2009

Było już o sprowadzaniu zwierząt do rangi bożonarodzeniowego prezentu, teraz nadszedł czas, by przypomnieć o zasadach bezpieczeństwa obowiązujących w domu już zakoconym.

Choinki sztuczne:
zjedzone przez koty igiełki mogą sprawić, że dla ulubieńca będą to ostatnie święta...

Choinki prawdziwe:
futro posklejane żywicą,
wywalona z donicy ziemia/piasek/inne,
 zatrucie spowodowane podskubywaniem drzewka


Niebezpieczne ozdoby choinkowe:

 
szklane - kot może bombkę ugryźć albo najeść się szkła z ozdoby, która spadła - sama lub z kocią pomocą,
lameta/włosy anielskie - czyli jak przysporzyć kotu niesamowitego cierpienia i w efekcie przeprowadzić na tamten świat...
wata - w charakterze sztucznego śnieżnego puchu okrywajacego gałązki użyta...
łańcuchy - jak wyżej, plus możliwość uduszenia zwierza, który się w nie zaplącze,
światełka choinkowe: porażenie prądem w razie przegryzienia kabla, konsumpcja żarówek (LED to też szkło, podobnie jak modne ostatnio choinki światłowodowe), pożar.

Połknięcie nitki (zwykłej/dentystycznej/oplatającej rolady/itp.) czy anielskich włosów w najlepszym wypadku może skończyć się niedrożnością jelit. Inne konsekwencje opisane są poniżej.

Jako osoba, która ma do czynienia z kotami od zaledwie czterech lat, wiem jedno: próbując wykluczyć różne niebezpieczeństwa czyhające na pupila w domu, nauczyłam się jednego: nigdy już nie powiem, że coś jest dla kota niemożliwe... Nie zrzucajmy na zwierzęta odpowiedzialności za to, że nie radzą sobie ze szkłem, prądem i plastikiem.
Wciągnęliśmy je do naszego świata, często ratując im życie  - zadbajmy o ich bezpieczeństwo.

Nie śmiem prosić nikogo, by rezygnował ze świątecznych symboli. Sama zresztą również mam choinkę. Żywą. Zawieszę słomiane ozdóbki i lampki. Jeśli zauważę nadmierne zainteresowanie kociastych  - wprowadzę niezbędne korekty (z wyprowadzeniem drzewka do rodziców włącznie).

Apeluję jedynie o czujność i przezorność...

Niżej przytaczam wypowiedzi osób, które przeżyły świąteczny dramat:

"Już pisałam w kilku wątkach, mój kocurek Oskar (już za TM) zjadł nam kiedyś półmetrowy łańcuch, wymiotował przez dwa tygodnie, nie wiedzieliśmy o co chodzi, weci przeglądali go na wszystkie możliwe sposoby, RTG z kontrastem nie wykazał żadnych ciał obcych, dopiero po jakimś czasie w kupie znalazłam 10cm łańcucha (już nie ze srebrnej a z niebieskiej folii) w końcu wiedzieliśmy co jest grane, zaczynaliśmy rozważać otwieranie kota, ale któregoś dnia Oskar zwymiotował wielki kłębek folii. Zachłystnął się przy tym co prawda kwasami żołądkowymi i musieliśmy później leczyć płucka, ale na szczęście łańcuch wylazł. Trwało to około 3 tygodni w sumie. Potem jeszcze parę razy znajdowałam małe kawałki w kupce."

"W drodze do weta wyszło tyłem kawałek włosa anielskiego,w końcu wiedzielismy co jest...
Wet pow,że trzeba otwierać,ale...
to już 3 tygodnie i małe są szanse na to aby w srodku narządy były ok.
Nie mogę pisac
Kazał go zostawić...
maja go w 2 operować o 23.30 ok 1 w nocy zadzwoni mi i powie czy przezył,czy ma wszystko ok np,nie jest znity żołądek ...czy Go beda usypiać czy nie...Wet pow,że można Go nie otwierać i czekać aż ta reszta sama wyjdzie,ale niewiadomo jak tam narządy to 3 tyg trwa i wyniki padały na trzustke itd
Więc nawet jeżeli wyjdzie nie ma gwarancji że kot bedzie dalej zył.
teraz sama sięzastanawiam czy dobrze zrobiłam że zgodziłam się na tą operację...
Pow,że nawet jeżeli to wyciagna to bardziej się martwi o jelita,które u kota są ciensze niż u myszki...a włos anielski jest ostry.
Ze nitka i włos to najgorsze ciało obce jakie kot może połknac.
Jelita są skrętne u kota i muszą Go nacinać w 5 msc.
Ze ma nadzieję że nie zgnił żołądek przez ten czas...Od włosów anielskich które przez 3 tyg zalegały w przełyku,jelitach...
zgniły,
wpiekły się w skrętne jelita
...nie beda go wybudzać z narkozy bo i tak nie przezyje....
Włos wrosł w jezyk,przewod pokarmowy jeliat

nie moge pisac"

"Czytam ten wątek i chce mi się płakać, bo przypomina mi się mój Shogunio, który odszedł w te wakacje po 7 letnim życiu z nami...  Wyjechaliśmy na wakacje, opiekowali się Nim rodzice mojego TŻ. Całe swoje 7-letnie życie był wzorowo zdrowym, bialutkim, słodkim kocurkiem, i nagle zaczął być osowiały, przestał jeść, leżał w jednym miejscu. Weterynarz, spytany o przyczynę jego zachowania (nie ogladał Go wtedy) powiedział, żę przyczyną może być tęskonota za nami... Po dwóch dniach, gdy poszli z nim do weta okazało się, że ma ciało obce w jelitach, ale jest w już takim stanie, że nie wiadomo czy przeżyje operację. Rozmawiałam z wetem przez telefon - będąc za granicą - powiedziałam, że nawet jeśli jest 1% szansy to niech operują... Lekarz mu dawał 3-5%... Nie przeżył...Nie mogłam nic zrobić..... Czułam ogromną bezradność i poczucie winy,że nie byłam przy Nim na miejscu - przecież od razu (a nie po dwóch dniach) wiedziałabym, że coś jest nie tak... Może bym Go uratowała.....
W czasie operacji wyjęli to obce ciało - które okazało się orzechem laskowym w łupince, dlatego soki trawienne w żołądku nie mogły sobie z nim poradzić. Niesamowite jest to że takie orzechy mieliśmy w domu 2 lata temu na święta i mniej więcej tyle ten orzech musiał leżeć Shoguniowi w brzuszku, co potwierdził wygłąd łupinki, mocno "nadgryziony" przez kwasy żołądkowe. W pewnym momencie przesunął się do jelit i utknął... Pech chciał, że nas wtedy przy Nim nie było. Nie mamy pojęcia ja On go połknął..."


"wlasnie moja kotka od dwoch miesiecy zaczela powaznie chorowac zaczelo sie od wymiotow i braku apetytu oraz od zaparcia czyli zero kupek
zaczela niesamowicie tracic na wadze i to w powalajacym tempie
miala robione wszystkie badania usg ,rendgen ,morfologia wszystkie badania co mozliwe bylo podejrzenie bialaczki teraz juz jest w skrajnym wycienczeniu wazy tylko 3 kg ( a to jest koteczka narweska lesna ktora wazyla 7kg ) weterynarz juz odchodzil od wszystkiego pierwsze co bylo na mysli to nitka ale zaprzeczylam bo moj ojciec ktory jest krawcem powiedzial ze nie bylo mozliwosci aby ona polknela nitke wiec skonczylo sie na podejrzeniach bialaczki szpiku kostnego genetycznego z kotkiem bylo coraz gorzej dopiero tydzien temu pojawila sie nitka z pupci taka na 6cm ale na drugi dzien jak sie pojechalo do weterynarza to juz jej nie bylo wiec bylo myslane ze ja sobie wylizala, dopiero wczoraj gdy pojechalam z nia do weterynarza na zastrzyk z antybiotykiem to znow zaczela nitka wystawac weterynarz wyciagnol jej z ponad pol metra nitki i dalej nie chciala pojsc natychmiastowo musialabyc otwierana operacja trwala ponad pol godziny!! Sama nitka przeciela jej w dwoch miejscach jelito cienkie , weterynarz musial ciac jelita oraz zoladek bo w zolatku zaklinowal sie bardzo powaznie caly poczatek nitki i nie bylo mozliwosci by sam przeszedl,jelita byly tak naciagniete na ta nitke jak koraliki na zylke"

 

 "Sznurek jest długi, zatrzymuje się w jelitach, jelito powoli na niego nachodzi, ciągłe ruchy perystaltyczne mogą doprowadzić do przecięcia ściany jelita.
kot zaczyna słabiej jeść, potem wymioty, ogólne osłabienie,
w wywiadzie właściciel nie zawsze wie czy coś w domu się zgubiło-sznurek itp
Czasem diagnoza jest zbyt późno i kot bardzo osłabiony do zabiegu. Ale są też dobre zakończenia.
W lecznicy była kotka ragdoll, ok 5mies, kupiona za ciężkie pieniądze (w domyśle będzie rozmnażana i koniecznie miała żyć aby zakup zwrócić), z wymiotami, anoreksją itd. Po bezskutecznym leczeniu zachowawczym, prześwietleniu, laparotomia diagnostyczna i diagnoza-sznurek z zabawki. Wycięty kawałek jelita, przeżyła. Po kilku miesiącach wróciła, bo zjadła nowy sznurek...na szczęście po kilku "parafinkach" wydaliła 2 razy po 20cm sznurka!!! Oby właściciele wyrzucili wszystkie sznurki!"

 

 "mieliśmy jednego kota z Miau, nitki po roladach - owinięte u podstawy języka - zagłębiły się w tkance, niewidoczne przy oględzinach jamy ustnej, potem przez przełyk, żołądek, kilkadziesiąt centymetrów jelita cienkiego

-> resekcja ok 10cm jelita, 2 nacięcia jelita , kilka miejsc do szycia gdzie nitka nacięła ścianę, nacięcie żołądka
"

 

Wszystkie wypowiedzi pochodzą z kociego forum Miau.pl. Podkreślenia moje.

 

niedziela, 13 grudnia 2009

Częsty obrazek zaczerpnięty żywcem z amerykańskich produkcji: wielka choinka, szczęśliwa rodzina, buzujący w kominku ogień, prószący za oknem śnieg i masa prezentów. Wśród nich oczywiście śliczne puchate kociątko albo niezgrabne, rozczulające szczenię. Z obowiązkową kokardką na szyi. 

Filmy w tym miejscy się kończą. Nikt nie zaprząta sobie głowy tym, co dzieje się dalej ze zwierzętami, które spotkał wątpliwy często zaszczyt bycia świątecznym (urodzinowym/imieninowym/komunijnym/itp.) prezentem.

A przecież wszystkie one kiedyś wyrastają z etapu puszystych kuleczek.
Mają swoje potrzeby: wymagają poświęcenia im uwagi i czasu, wyczyszczenia kuwety czy - w przypadku psów - wyprowadzania na spacery.
Bywa, że niszczą.
Chorują...
Ich utrzymanie pociąga za sobą konkretne wydatki.
Bywa, że ich charakter nie jest takim, jakiego oczekiwali opiekunowie.

Czy na pewno osoba, którą zamierzasz obdarować żywą istotą, jest na to gotowa?
Zdajesz sobie sprawę z tego, że Twój prezent może żyć 10-25 lat? Że obdarowując kogoś żywym zwierzęciem, organizujesz jego rozkład dnia i  wydatki na baaaardzo długo?
Jesteś świadom tego, że zwierz rasowy ma swoją cenę?
Zanim kupisz "rasowego" kociaka za trzy stówki, ciesząc się, że oszczędzasz  ponad tysiac lub wiecej, przeczytaj:

RASOWY=RODOWODOWY

Święta to czas, kiedy panująca wokół atmosfera nastraja nas pozytywnie do świata. Wierzymy, że możemy zrobić coś, by było lepiej. Częściej ulegamy porywom serca. Bywa, że odwiedzamy schroniska i adoptujemy zwierzę.


Święta jednak kiedyś się kończą. Wraca proza dnia codziennego.

 Zastanawiałeś się kiedyś, co dzieje się z nietrafionymi "prezentami"?

Zapełniają i tak przepełnione polskie schroniska. Wałęsają się po ulicach. Marzną, głodują... Są przeganiane, podtruwane, bestialsko mordowane...  

Pamiętajmy, zwierzę nie jest rzeczą...

 

 

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Kochasz swojego kota? Nie chcesz odebrać kocurowi  męskości, a kotce uroków macierzyństwa? Przejrzyj linki znajdujące się nad banerkiem CK (na stronie głownej).

Sądzisz, że w marcu (to oczywiście bardzo umowny termin) koty znakomicie się bawią? No więc spójrz:

 

"Kolejna dziwna cecha kociego członka: jest on wyposażony w haczyki, w liczbie od stu dwudziestu do stu pięćdziesięciu, które sąpodzielone na sześć do ośmiu rzędów (...) ich zadaniem jest pobudzenie hormonów samicy do produkcji komórek jajowych. Bolesne."*

 - oto tajemnica "uroków" marcowania.

Spogladam na śpiące własne sierściuchy i jestem przekonana, że decyzja o ich kastracji była jak najbardziej słuszna i korzystna dla obu stron.
Nie męczą się, dążąc do realizacji misji, jaką jest przekazanie swoich genów. Nie frustruje ich brak partnera. Nie oznaczają terytorium, nie zafundują sobie ropomacicza i innych chorób o równie urokliwych nazwach.
O, i nie są ani ospałe, ani nie ciągną brzuchami po podłodze ;)  

*M. Becker, G. Spadafori, Czy koty zawsze spadają na cztery łapy?

| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
Adopcje starszych psów
Adoptuj MiauKotka
Akcje MiauKota
Jak pomóc miaukotkom?
Kontakt
Kumple Królika, tfu! MiauKota ;)
Mruczą w sieci
Podlinkownik Opiekuna
Sterylizacja
Walcz z bezdomnością
 MiauKot Liczniki odwiedzin Najlepsze Blogi pr pr