Blog Fundacji Miaukot: koty szukają domu. Telefony: 606 690 222 lub 609 834 036 mail: fundacja.miaukot@gmail.com

Zakończone adopcje MiauKota

piątek, 07 października 2011

Naczelny dzikus, który nie mógł przekonać się do ludzi, w swoim domu łasi się, tuli, pcha na kolana...

Oto, jak wielka jest moc kochającego Domu!

poniedziałek, 06 czerwca 2011

4 czerwca świat usłyszał komunikat: wielkiej miłości nie powinno się rozdzielać!

Petra (i jej ADHD) może już bezkarnie przyprawiać o siwiznę swoją oficjalną nową Pancię ]:>



poniedziałek, 30 maja 2011

... gdyżalbowiemdlategoże nie ma innego określenia na taką oto wiadomość z domku Piniego. Tak, TEGO Piniego - naczelnego MK strachulca:

"Informujemy, że po strychulcu nie ma już ani śladu, codziennie śpi ze mną, mruczy głośno i się łasi, pozdrawiamy."

 

Yyy... Ten, tego...

Siem zwzruszyłam :D

 

PS. Strona MiauKota na razie nie jest dostępna: trwa przenoszenie zawartości projektu schronisko.net na inne serwery (nie znam się na ichnim komputrowym slangu), mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy.

PPs. Kto pierwszy doniesie o reaktywacji stronki, wygrywa kota ^^

PPPS. Żart, oczywiście ]:>

środa, 04 maja 2011

Marcyśka znalazła dom i własnych Ludzi! :)

30 kwietnia 2011r. przeprowadziła się na nowe, stałe włości. Jej tymczasowa Opiekunka pisze tak:

Marcysia może odetchnąć z ulgą, bo trafiła do domu, gdzie rządzi Dużymi i ma ich tylko na własność :D - śpi z łóżku, jak na damę przystało, ma tylko swoją miseczkę, tylko swoją kuwetkę i jest baardzo zadowolona,
co będę się rozpisywać- po prostu szczęśliwy kot!

Bardzo dziękujemy DT za opiekę nad kotką i znalezienie jej wspaniałego domu! :D 

środa, 20 kwietnia 2011

Niech przemówią zdjęcia:

Kto nie lubi kotów?
Że ja nie lubiękotów?
Eeee tam...
Kobieta zmienną jest, nie?

PS. Byle za blisko nie podchodziły! Gdzie do damy z łapoma? Tak od razu?


Marcysia szuka domu stałego.

Szorstkowłosy niskopodwoziowiec - czyli Zuzia właśnie - sunia, którą ktoś kiedyś przywiązał do poręczy na klatce schodowej i tak zostawił, znalazła dom! :)


Sąsiadki naszej wolontariuszki jakiś czas temu pożegnały swoją sunię. Zdecydowały, że kolejnym psiakiem, który znajdzie u nich bezpieczna przystań, będzie nasz Zuzik :)

 

Powodzenia!:D

 

niedziela, 17 kwietnia 2011

2 kwietnia pisałam o kotce, która wróciła z adopcji po trzech latach bycia u siebie. Pierwszą noc przesiedziała w szafie, następny dzień - w kuchni, a potem... nie tylko sama wyszła, by przywitać wracających z pracy ludzi, ale jeszcze zaczęła cudnie mruczeć :)

Przy okazji jeszcze raz dziękujemy Marcie i Wojtkowi: w Ich domu miała dojść do siebie Ola, kiedy okazało się to niemożliwe - dali szansę Marcysi!

Kolejną noc spędziła w łóżku, moszcząc się wygodnie na brzuchu nowej Pani :) Rankiem rozpoczęła zwiedzanie nowego domu. Towarzyszyli jej w tym rezydenci: koty, jamniczka i sam szefu, fretka (fretek?) Atylla.

Marcysia interesowała się mieszkaniem, stara gwardia - "nową", słowem w powietrzu niemal unosił się swąd przepalanych komórek - i tych szarych, i tych odpowiedzialnych za zmysł powonienia. 
Obyło się bez rękoczynów: kultura wszak to podstawa ;)

Po kilku dniach pobytu w DT Marcysia wciąż czuje się niepewnie: zasiedliła szafkę kuchenną,

niezbyt chętnie je, mimo prób przekupienia jej smakołykami. Korzysta z kuwetki, pod warunkiem, że w pobliżu nie ma innych zwierząt.

Na psy nie zwraca większej uwagi, ale zapobiegawczo woli uciec przed nimi pod meble. Gorzej reaguje na koty: wyraźnie się na nie złości, szczególnie jeśli chcą nawiązać bliższy kontakt. iężar przekonywania Marcysi do kotów wziął na swe barki Rudolf: bardzo chce się z nią bawić, zaczepia ją łapkami i wszędzie za nia spaceruje. Marcysia pozostaje nieugięta.

Wyraźnie ożywia się i wychodzi z kryjówki, kiedy pojawiają się ludzie. Noce spędza w sypialni Państwa: rozkłada się wtedy na łóżku i mruczy. Uwielbia pieszczoty :)


Plusem kryjówki w kuchennej szafce jest to, że blisko stąd do zlewu. A zlew to coś, co Marcysie lubią najbardziej (nie licząc ludzi): okazało się, że burasia uwielbia kąpiele!  Często siedzi też w wannie i czeka, az się odkręci wodę, uroczo wtedy pije :)

Marcysia czeka na Ludzi, którzy przygarną ją już na zawsze.

Telefony kontaktowe :
606 690 222 lub 609 834 036

Adres mailowy:
fundacja.miaukot@gmail.com

 

sobota, 09 kwietnia 2011

Kilka dobrych wieści:

27 marca w drogę do Poznania ruszył ślepaczek Elvis. Zamieszka z dwoma kotami, które kiedyś były pod opieką naszych wolontariuszy: Arturem i Jasminką. Zamienił w ten sposób zakocony dom tymczasowy na spokojniejszą i bardziej przewidywalną przestrzeń mieszkalną ;)

 


29 marca, do własnego domu pojechał elegancik z diabłem pod futerkiem, Piotruś - kociak, który odkrył przed wolontariuszką 1001 sposobów wykorzystania ludzkich ramion, a także powierzchni płaskich i pionowych, jakie znalazł w jej mieszkaniu.Piotruś będzie jedynakiem.

Miłościwie nam panujący Naczelny Strachulec MiauKota, dla przyjaciół po prostu Pini - dostał ogromną szansę od losu:  3 kwietnia pojechał do własnego domu!


Zaadoptowała go bardzo rozsądna osoba, która da mu tyle czasu, ile będzie potrzebował. Pingwinek będzie dotrzymywał towarzystwa kociemu koledze - Kaliszowi. Panowie są w trakcie omawiania wzajemnych relacji: rozmowy toczą się głownie w nocy, bo wtedy Pini opuszcza bezpieczne schronienia za fotelem czy biurkiem.

Oto Pini na włościach (we włościach? ;0 ):

^^

Dużo szczęścia!

niedziela, 03 kwietnia 2011

No... prawie.

Od wtorku Demolek zaczyna profesjonalne szkolenie - grupowe, pod okiem profesjonalnego tresera. Przez dwa - trzy miesiące, dwa razy w tygodniu (zajęcia trwają dwie godziny) temperament Petry będzie poddawany obróbce ;) Jeśli postępy będą zadowalające, sunia - wraz ze swą tymczasową opiekunką - przystąpią do egzaminu.

Gdyby znalazł się ktoś, kto chciałby Petrę adoptować, obowiązkowo w takim kursie musi nam towarzyszyć Zapewniam, że jest to wielka przyjemnośc dla każdego, kto kocha psy :)

A oto i uczennica:

I niżej z Pipinem i ... czymś czarnym ;)

No i hit: Petra i Sharpie podczas konsumpcji ;)

Jeśli chcesz adoptować Petrę lub Szarpejka, skontaktuj się z nami.

Telefony kontaktowe :
606 690 222 lub 609 834 036

Adres mailowy:
fundacja.miaukot@gmail.com

Sharpie szuka też opiekuna wirtualnego.

 

sobota, 02 kwietnia 2011

Niedawno cieszyliśmy się aż dwoma adopcjami - Piotrusia i Elviska: Piotruś po jednym dniu głodówki, ukrywania się za fotelem i bojkotowania wszelkich prób kontaktu czy zabawy, wreszcie pokazał, na co go stać :)
Elvis - ślepaczek - błyskawicznie odnalazł się w nowej sytuacji. Większy problem mają rezydenci: przekonali się już na własnej skórze, że pojęcie delikatności jest Elviskowi obce ;) Trzymamy kciuki, by Artur, Jaśminka i ich Duzi szybko spacyfikowali małego rozbójnika.


Niestety są też złe wieści: 31 marca z adopcji wróciła bura koteńka - Marcysia. Własnym domem i swoją Dużą cieszyła się zaledwie trzy lata. Jej Opiekunka z powodu ciężkiej choroby nie mogła się dłużej zajmować podopieczną.



Nie wiemy, co dokładnie się stało, nie chcemy nikogo oceniać.

Bardzo często zdarza się, że zwierzęta traktowane są przez rodzinę chorego czy zmarłego opiekuna jak zbędny balast.
Mimo wszystko dziękujemy, że kotka trafiła do nas, że nie wylądowała w schronisku czy na ulicy, bo i tak się już przecież zdarzało...

Marcysia trafiła pod opiekę wolontariuszki w maju 2008 roku jako malutkie kocię. Plątała się pomiędzy ludźmi, zbierając jedynie kolejne kopniaki. Rzecz działa się podczas mszy. Szybko znalazła dom, bo już w czerwcu 2008 roku.


W dotychczasowym domu była jedynaczką. Trudno jej odnaleźć się w grupie kocich towarzyszy. Szuka pociechy u człowieka, jest bardzo przymilna.


Szukamy dla niej domu - tymczasowego lub stałego
. Aktualne zdjęcia buraski wstawimy niedługo.

Telefony kontaktowe :
606 690 222 lub 609 834 036

Adres mailowy:
fundacja.miaukot@gmail.com

niedziela, 27 marca 2011

Oto Zuzia:

Sunia stała się MKsunią 17 marca 2011r.

W czwartek, późnym wieczorem, do szefowej fundacji zadzwoniła księgowa. Ktoś przywiązał do poręczy na klatce schodowej psa. Początkowo myślała, że należy on do gości któregoś z sąsiadów, czas jednak biegł, a sunia wciąż tkwiła na miejscu. Poszukiwania właściciela nic nie dały.

Schronisko zgodziło się przyjąć biedaka, jeśli przywiezie go straż miejska, która o tak późnych godzinach już jednak nie pracowała, tak więc psina wylądowała u swojej znalazczyni. Została odpchlona i odrobaczona.

Najwyraźniej nie wałęsała się zbyt długo : jest zadbana, nie załatwia się w domu, jest bardzo przytulasta. Jest małą psinką o zabawnym pyszczku: przypomina nieco jamnika szorstkowłosego.

21 marca Zuzia została zaszczepiona, a 4 kwietnia zostanie wysterylizowana.

Nowe zdjęcia, oddające urodę suni, już niedługo :)

 

piątek, 18 marca 2011

Pini, Pingwinek, Naczelny Strachulec RP (nie podaję której, bo się pogubiłam w numeracji;) ) - to przykład kota o nienachalnym zupełnie charakterze.

Pod opieką wolontariuszy MK przebywa od grudnia 2009 roku i od tego czasu dał się poznać jako gorliwy propagator filozofii: ciesz się, człeku, z małych zwycięstw. Szuka uczniów chcących zgłębić tajniki jego mądrości. Warunek jest jeden: wtajemniczenia doznają tylko ci, którzy wykażą się niesamowitym spokojem i cierpliwością.



Co można o nim powiedzieć po roku? Wciąż boi się obcych, odgłosu wydawanego przez drzwi windy, hałasów dobiegających z klatki schodowej: ucieka wtedy na szafę albo chowa się za tapczanem. Zdarza mu się również pozostać na miejscu i poprzestać jedynie na wzmożonej czujności. To ogromny postęp, zważywszy, że kiedyś nie opuszczał praktycznie szafy, schodząc z niej tylko, by coś zjeść lub skorzystać z kuwety. Do niedawna znajomi wolontariuszki musieli wierzyć jej na słowo, że takowy przedstawiciel kociego rodu w ogóle u niej mieszka.


Kiedyś opiekun, który podszedł za blisko, powodował jedną reakcję: ucieczkę. Nawet miska ze smakołykami nie była w stanie przekonać Piniego do pozostania na miejscu. Teraz można obok niego przejść prawie swobodnie. Czasem kociołek nawet pozwala sobie na odrobinę szaleństwa i zjada smakołyk podany wprost z ludzkiej dłoni. Im ta dłoń dalej od reszty „ludzia”, tym lepiej, ale zawsze coś ;) Kocurek znakomicie wykorzystuje możliwości, jakie daje ludzkie łóżko. Od zalegającego w nim człowieka oczekuje jednego: ograniczenia ruchów do minimum. Kiedyś na wszelkie przejawy życia reagował ucieczką, dziś odchodzi zdegustowany okazaniem totalnego braku szacunku dla zdrowego snu ;)


Nie lubi, kiedy patrzy się mu w oczy, wtedy ucieka. Jeśli jednak człowiek w sposób wystarczająco przekonujący uda, że kota nie widzi, będzie mógł spokojnie go pogłaskać. Pingwinek bardzo lubi smyranie pod szyją. Świetnie dogaduje się z innymi kotami: kiedy w domu wolontariuszki były kocięta, widząc, jaką przyjemność czerpią z miziania, sam upomniał się o porcję głasków. Uwielbia zabawki: myszki, piłeczki, itp. Podczas zabaw rozwija drugą świetlną, dlatego niezmiernie trudno go uchwycić.

Nagrodą dla opiekuna, który potrafi uszanować tę Piniową nieśmiałość, jest np. widok kocurka, który z końca przedpokoju wita wracającego do domu człowieka albo sam z siebie podchodzi blisko, na wyciągnięcie łapki i nie ucieka... Widać, że toczy walkę z samym sobą, ze swoim strachem przed dotykiem. Czasem pozwala się pogłaskać, co ewidentnie sprawia mu wielką przyjemność, ale po chwili przypomina sobie, że przecież jest Pingwinem I Strachliwym i nie przystoi mu okazywanie słabości.

Pini bardzo dziękuje Jasdor za potężny ładunek włóczkowych zabawek! :D

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Adopcje starszych psów
Adoptuj MiauKotka
Akcje MiauKota
Jak pomóc miaukotkom?
Kontakt
Kumple Królika, tfu! MiauKota ;)
Mruczą w sieci
Podlinkownik Opiekuna
Sterylizacja
Walcz z bezdomnością
 MiauKot Liczniki odwiedzin Najlepsze Blogi pr pr